.... Co za dzień ... trzy w jednym ... dla mnie nawet cztery w jednym ...
Dzisiaj mam wesele Brata i choć dla mnie i Męża atmosfera żałoby to jednak nie iść nie wypada ... wesele już dużo wcześniej zaplanowane ... Jednak całkiem inna nowina zdominowała dzisiejszy dzień w naszej rodzinie ... Rano dowiedziałam się , że jestem w ciąży ! ...Oczywiście rano podjęliśmy decyzję , że póki co cicho sza... Mój mąż w tej tajemnicy wytrzymał dwie godziny ... Pierwszy wiadomością pochwalił się swojemu tacie dzwoniąc do niego z życzeniami z okazji wiadomego święta ... Potem wygadał się mojej siostrze ... a na weselu brata to już dowiedzieli się wszyscy ... Nie mam mu tego oczywiście za złe ... w końcu w dniu ojca dowiedzieć się, że zostanie się ojcem to nowina godna pochwalenia się ... Wesele minęło nam bardzo miło choć nie tańczyliśmy ... Jednak chyba po raz pierwszy w życiu mojego męża dopadł poranny kac ... bardzo był zdziwiony czemu ... przecież pił tyle co zawsze, jadł ... i do jakiego doszliśmy wniosku iż powodem porannego kaca jest brak ruchu , czyli brak tańca ...
....Koniec tych weselnych tematów ... Przeprowadzka zaplanowana na 3 lipca ... transport zamówiony choć nie ukrywam miałam problem ze znalezieniem odpowiedniego człowieka ... czy znalazłam odpowiedniego okaże się dopiero po wykonanym zleceniu... Pakowanie idzie mi całkiem całkiem ...
... Na dzisiaj to wszystko ... Miłego długiego weekendu .
Gevilla na wsi ...
piątek, 24 czerwca 2011
czwartek, 16 czerwca 2011
Kwiecień....Maj ...Czerwiec
Planowaliśmy powrót po świętach we wtorek ... niestety los pokrzyżował plany .. Mojego męża mama która od roku chorowała na raka nadnercza w święta czuła się bardzo kiepsko ... nie chciała jechać do szpitala ... z poniedziałku na wtorek w nocy zmarła ... w czwartek był pogrzeb ... wróciliśmy do domu drugiego maja ... w nastrojach wiadomych ... Prócz jakiś drobnych zabiegów w ogródkach w stylu pielenie nic więcej nie zdziałaliśmy podczas tego pobytu ... Po powrocie wir zamówień tutaj pod Warszawą terminy nas goniły gdyż 8 maja mieliśmy komunie Córki a 15 komunie męża Siostrzenicy co wiązało się z kolejną wyprawą na wieś . jednak ten wyjazd komunijny obfitował w dużo pracy w gospodarstwie . Na pierwszy ogień sadzenie kapusty , którym mnie tak straszono ... że to taka straszna praca ... obszar do posadzenia siedemnaście arów. Jak się jednak bardzo szybko okazało nie taki diabeł straszny... posadziliśmy w 6 godzin... pogoda nam sprzyjała bo nie było gorąco i dzień wcześniej padał deszcz więc ziemia idealna do sadzenia kapusty ... "nie trzeba lać w dołki ". na miejscu rozsady kapusty posialiśmy ogórki... oraz w polu kilka rządek warzyw . Po wszelkich pracach polowych przyszedł czas na zabiegi upiększające wkoło domu . Malowaliśmy płoty, bieliliśmy elewacje, trwały również prace porządkowe . Przyszedł niestety czas odjazdu ... kolejna wizyta będzie już wizytą na stałe ... planujemy przeprowadzkę na pierwszy weekend lipca ale jak to wyjdzie zobaczymy... czy nie powstrzymają nas jeszcze prace meblarskie tutaj ... Ja już po woli zapełniam kartony ... choć nie sądziłam , że pakowanie przeprowadzkowe jest takie trudne ... dość mozolnie mi to idzie chyba dlatego, że nie mogę jeszcze spakować wszystkiego .... Poczyniłam już również pierwsze zakupy związane z remontem ... kupiłam tapetę do kuchni ... i wybieram się po terakotę ...
Przepraszam za długą przerwę w pisaniu ....
Witam ,
Dawno mnie tu nie było ... od świąt wielkanocnych .... Spowodowane brakiem dostępu do internetu .... Teraz pomału postaram się nadrobić zaległości ... i opowiedzieć wam co się u mnie działo przez te dwa miesiące ...
Dawno mnie tu nie było ... od świąt wielkanocnych .... Spowodowane brakiem dostępu do internetu .... Teraz pomału postaram się nadrobić zaległości ... i opowiedzieć wam co się u mnie działo przez te dwa miesiące ...
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Świąteczne przygotowania ...
Półtora tygodnia spędziliśmy pod Warszawą ... szybko zleciało a była masa spraw do załatwienia ... w czwartek rano ruszamy na Gevillową wieś. Zapewne nie uda nam się wykonać zbyt wielu prac w tym okresie świątecznym ale na pewno gorączkowe przygotowania do świąt będą. Jest liczna rodzina więc jest dla kogo gotować . Nie mówiłam wam chyba jeszcze tego ale mój mąż ma jedenaścioro rodzeństwa więc kiedy spotykamy się przy świątecznym stole jest nas prawie 40 osób , na prawdę spora rodzinka :) W maju mam komunię córki, która organizowana jest tutaj pod Warszawą więc jest woku tego sporo zamieszania mimo iż przyjęcie komunijne odbędzie się w lokalu a nie w domu ze względu na ograniczoną ilość czasu wolnego. W związku z tymi przygotowaniami powrót planujemy na wtorek po świętach a kolejny wyjazd 13 maja z powodu kolejnej komunii Siostrzenicy mojego męża. Nie pisałam wam jeszcze, że w święta mamy weselę u męża w rodzinie więc dwa miesiące zapowiadają się bardzo imprezowo oby tylko to portfel wytrzymał :) nawet trzy miesiące bo w Boże Ciało jest wesele mojego rodzonego brata :) w tym roku wesela wypadają nam świątecznie... zaczęliśmy w sylwestra weselem u przyjaciela ...
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Siłacze ...
W sobotę był zjazd rodzinny a mój kochany mąż postanowił to wykorzystać ... był do przeniesienia szkielet foliowca ... nastała ogólna mobilizacja ... chłopcy zebrali się podzielili szkielet długości 24 metrów na cztery części i zaczęli przenosić ... oto zdjęcia z tego wydarzenia ...
Tak wyglądał w całości ....
Ponieważ wrósł już trochę w ziemię trzeba było odkopać ...
Jest to konstrukcja łączona więc poszukiwanie miejsca łączenia ...
I wreszcie można ruszyć ...
Ilość pomocników powoli się zwiększa ....
Ruszyli ...
Tak wyglądał w całości ....
Ponieważ wrósł już trochę w ziemię trzeba było odkopać ...
Jest to konstrukcja łączona więc poszukiwanie miejsca łączenia ...
I wreszcie można ruszyć ...
Ilość pomocników powoli się zwiększa ....
Ruszyli ...
Zbyt wąsko więć trzeba postawić szkielet w pion ...
Udało się jeszcze kawałek przeniesiemy i ...
Wreszcie stawiamy ... jeszcze tylko trzy razy powtórzyliśmy tą procedurę i foliowiec stał w całości .
Podziękowania z pomoc dla : Adama, Krzysztofa, Mika, Piotrka, Romka, Sylwka, taty Tadeusza i dla mojego męża :) bez was chłopaki by się nie udało :)
W niedzielę wracaliśmy pod Warszawę praca nas wzywała ... klienci zamówienia ... ale za półtora tygodnia znowu ruszamy ...
czwartek, 7 kwietnia 2011
Praca na wsi ....
Sprawy notarialne załatwione ... Koszty na szczęście mniejsze dużo niż się spodziewałam...Po tych radosnych nowinach przyszedł czas na pracę ponieważ nasz pobyt wydłużył się o tydzień...
Niektórzy myślą, że na wsi czas upływa pod znakiem kawy i ciasta i lenistwa ... ojjj bardzo to mylne stwierdzenie ... pracy jest naprawdę multum ...
Oranie , nawożenie , bronowanie , kultywatorowanie, sianie ...
W sobotę sadziliśmy kapustę na rozsadę ... nie jest jej wiele... docelowo ma być 17 arów ... przykryta agrowłukniną ... czekamy ... w pole będziemy wysadzać do 9 maja ... Poniedziałek minął pod znakiem plewienia ... niestety jeśli chodzi o kwestię plewienia kwiatków koniecznie trzeba im zmienić miejsce ... ogólnie wiele rzeczy jest do przesadzenia ... uporządkowania obszarowego ... jak to ja mówię zagospodarowanie przestrzenne jest w tej chwili tragiczne ... tulipany nie mogą rosnąć pod jabłonką ... o zgrozo ...a wisienki w miejscu gdzie jest warzywniak ... pieliłam cały dzień z niewielkimi przerwami w pozycjach o jakich mi się nawet nie śniło ... kręgosłupa nie czułam ... Wtorek minął nam na sprzątaniu ogólnym podwórka ... wieczorem było ognisko i kiełbaski .... marzyłam o nich przez całą zimę ...W środę pretraktowaliśmy z sąsiadem kwestię foliowca on go nie używa ...jest to sam szkielet trochę zardzewiały ale przywrócimy go do życia ... trzeba było przygotować miejsce gdzie by mógł stanąć... więc w czwartek rozebraliśmy małą prowizoryczną szklarenkę ...wycieliśmy kilka wisienek które nam przeszkadzały , zlikwidowaliśmy kawałek płotu ... i powstało miejsce pod foliowiec . Teraz kultywator wzruszy ziemie potem nawożenie , bronowanie, odchwaszczanie ... przenosiny foliowca od sąsiada ... ofoliowanie i działamy ...ale to pod koniec kwietnia jak przyjedziemy następnym razem ...
Niektórzy myślą, że na wsi czas upływa pod znakiem kawy i ciasta i lenistwa ... ojjj bardzo to mylne stwierdzenie ... pracy jest naprawdę multum ...
Oranie , nawożenie , bronowanie , kultywatorowanie, sianie ...
W sobotę sadziliśmy kapustę na rozsadę ... nie jest jej wiele... docelowo ma być 17 arów ... przykryta agrowłukniną ... czekamy ... w pole będziemy wysadzać do 9 maja ... Poniedziałek minął pod znakiem plewienia ... niestety jeśli chodzi o kwestię plewienia kwiatków koniecznie trzeba im zmienić miejsce ... ogólnie wiele rzeczy jest do przesadzenia ... uporządkowania obszarowego ... jak to ja mówię zagospodarowanie przestrzenne jest w tej chwili tragiczne ... tulipany nie mogą rosnąć pod jabłonką ... o zgrozo ...a wisienki w miejscu gdzie jest warzywniak ... pieliłam cały dzień z niewielkimi przerwami w pozycjach o jakich mi się nawet nie śniło ... kręgosłupa nie czułam ... Wtorek minął nam na sprzątaniu ogólnym podwórka ... wieczorem było ognisko i kiełbaski .... marzyłam o nich przez całą zimę ...W środę pretraktowaliśmy z sąsiadem kwestię foliowca on go nie używa ...jest to sam szkielet trochę zardzewiały ale przywrócimy go do życia ... trzeba było przygotować miejsce gdzie by mógł stanąć... więc w czwartek rozebraliśmy małą prowizoryczną szklarenkę ...wycieliśmy kilka wisienek które nam przeszkadzały , zlikwidowaliśmy kawałek płotu ... i powstało miejsce pod foliowiec . Teraz kultywator wzruszy ziemie potem nawożenie , bronowanie, odchwaszczanie ... przenosiny foliowca od sąsiada ... ofoliowanie i działamy ...ale to pod koniec kwietnia jak przyjedziemy następnym razem ...
czwartek, 31 marca 2011
Tak wygląda gevillowa wieś ...
Zdjęcia Gevillowej wsi .
Ostatnio sporo się tu dzieje...wielu rzeczy dopiero się uczę ... Przedwczoraj bejcowaliśmy owies przed siewem ... Wczoraj kopałam ogródek pod rozsadę kapusty, a chłopcy cały dzień wywizili gnój na pole pod ziemniaki . Dzisiaj orają pole ... W szklarni zasialiśmy warzywa ... Nie ominęły nas również wiosenne porządki. Czeka nas jeszcze wizyta u notariusza ... wyczekuję z niecierpliwiona gdyż dowiemy się ile przyjemność przepisania będzie nas kosztowała, to dopiero w poniedziałek ...
Poddasze ... przyszły pokój córki ...
Plantacja malin :)
Garaże- będą adoptowane na warsztat stolarski
Obora - kiedyś budynek pod Agroturystyke
Mały tunel z warzywkami , w przyszłości planujemy większy ...
Widok za oborą ... nasze pola ...
Kurzy wybieg ...
Nasz przyszły domek ....
Obora od strony lasu ... w przyszłości taras widokowy dla gości ...
Ostatnio sporo się tu dzieje...wielu rzeczy dopiero się uczę ... Przedwczoraj bejcowaliśmy owies przed siewem ... Wczoraj kopałam ogródek pod rozsadę kapusty, a chłopcy cały dzień wywizili gnój na pole pod ziemniaki . Dzisiaj orają pole ... W szklarni zasialiśmy warzywa ... Nie ominęły nas również wiosenne porządki. Czeka nas jeszcze wizyta u notariusza ... wyczekuję z niecierpliwiona gdyż dowiemy się ile przyjemność przepisania będzie nas kosztowała, to dopiero w poniedziałek ...
Poddasze ... przyszły pokój córki ...
Plantacja malin :)
Garaże- będą adoptowane na warsztat stolarski
Obora - kiedyś budynek pod Agroturystyke
Mały tunel z warzywkami , w przyszłości planujemy większy ...
Widok za oborą ... nasze pola ...
Kurzy wybieg ...
Nasz przyszły domek ....
Domek ....
Obora od strony lasu ... w przyszłości taras widokowy dla gości ...
sobota, 26 marca 2011
Projekty...
Pierwszy projekt to plan domu , parter - do dobudowy schody widoczne na projekcie oraz generalny remont kuchni.
Drugi projekt to plan podziału poddasza w tej chwili jedna powierzchnia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

